FC Barcelona – Real Madryt
2:1
Pierwsza
połowa skończyła się wynikiem 1:0 dla Barcelony. Przyznam się, że nie oglądałam
pierwszych 25. min meczu, bo spóźniłam się. Przez to nie zobaczyłam gola Neymara, który padł w 18. min po asyście
Iniesty. Niewiele mogę napisać o pierwszej połowie meczu skoro przegapiłam
większą część. Real grał defensywnie, Barcelona atakowała.
Druga połowa
wyglądała zupełnie inaczej. Real zaczął stosować pressing, na początku nie
pozwalając Barcelonie na wiele. Po 70. min Blaugrana zaczęła atakować, jednak
nie zmusiła Los Blancos do obrony. Obie drużyny grały na równym poziomie. W 78.
min drugiego gola dla gospodarzy strzelił Alexis, który 8. min wcześniej
zmienił Fabregasa. Chilijczyk zrobił to pięknym, technicznym strzałem. Nie był
to ostatni gol w tym meczu. W pierwszej minucie czasu doliczonego, bramkę dla
Realu zdobył Jese po asyście Cristiano Ronaldo.
Mecz był
pełen kontrowersyjnych sytuacji. W pierwszej połowie w 43. min Khedira
skierował piłkę w stronę bramki Barcy, jednak strzał został obroniony przez
Valdesa. Według zawodnika Realu była ręka Adriano, który pomagał Valdesowi w
obronie. Sędzia nie uznał jej. Moim zdaniem postąpił słusznie. Adriano
pośliznął się, a piłka odbiła się od jego ręki. Correia nie wykonał żadnego
ruchu ręką, by pomóc swojej drużynie. Zdecydowanie nie powinna być uznana ręka.
Warto jeszcze
wspomnieć o sytuacji z 71 min., gdy w polu karnym Barcelony Mascherano
sfaulował Cristiano Ronaldo. Sędzia nie odgwizdał rzutu karnego dla Realu.
Uważam, że w tym przypadku pomylił się. Alberto Undiano Mallenco
powinien pozwolić Królewskim na strzał z 11. metra. Może, gdyby uznał ten faul
mecz zakończyłby się innym wynikiem. Kibice Realu nie powinni mieć jednak
pretensji do piłkarzy Barcy, tylko do sędziego, który nie spisał się dzisiaj.
Bardzo podobała mi się dzisiejsza gra bramkarza Blaugrany,
Victora Valdesa. Mimo, że w 91. min nie obronił bramki, przepuścił piłkę, którą
powinien złapać, grał wyśmienicie. Na przykład, w 58. min popisał się
przepiękną obroną, blokując strzał CR7, a później dobitkę Di Maria. W 86. min
po raz kolejny popisał się doskonałą obroną, łapiąc pewnie w powietrzu piłkę po
strzale Khediry.
Byłam pod wielkim wrażeniem, gdy Alves w 82. min pięknie
wyminął Cristiano Ronaldo, zmierzając w kierunku bramki Lopeza. Szkoda, że nie
zakończyło się to bramką.
Świetnie grał Andres Iniesta. Nie dość, że asystował przy
golu Brazylijczyka, Neymara, to kilka razy strzelał w stronę bramki
przeciwników. Niestety każdy strzał był blokowany. Schodząc z boiska w 77. min
słusznie został nagrodzony brawami przez kibiców, pomimo kilku drobnych pomyłek.
Jeśli chodzi o nowych graczy obu drużyn, Neymara (Barcelona)
i Bale’a (Real), zdecydowanie , lepiej spisał się pierwszy piłkarz. O wiele
więcej dał swojej drużynie niż Walijczyk. Brazylijczyk grał dobrze oraz
strzelił gola. Bale nie popisał się.
Mecz dostarczył mi wielu emocji, było to naprawdę ciekawe
widowisko. Cieszę się, że nie zakończyło się żadną bijatyką pomiędzy
piłkarzami, jak to nieraz miało miejsce w przeszłości. Po mowie ciała piłkarzy
widać było, że odnoszą się do siebie miło. Nie było wielu spięć pomiędzy nimi.
Mam nadzieję, że w tak miłej atmosferze będą toczyły się kolejne Gran Derbi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz